Zapraszam! All rights reserved!
Blog > Komentarze do wpisu

Idealna lektura na Halloween?

Zastanawialiście się kiedyś nad idealną lekturą na Halloween? Jeśli nie macie nastroju na przebieraną imprezę a z chodzenia po domach w poszukiwaniu cukierków dawno wyrośliście, warto pogasić wszystkie światła, zapalić kilka dawno nieużywanych świeczek i sięgnąć po „Księgę cmentarną” Neila Gaimana.

Powieść stanowi doskonałe połączenie fantasy, horroru i czarnej komedii, a że akcja rozgrywa się na starym, niemal zapomnianym cmentarzu, trudno o coś bardziej odpowiedniego na ten szczególny wieczór. „Księga cmentarna” rozpoczyna się od drastycznego wydarzenia – potrójnego morderstwa, którego dokonuje bliżej nieznany sprawca imieniem Jack. Ofiarą tajemniczego zabijaki pada młode małżeństwo i mała dziewczynka, ale jednemu z członków rodziny udaje się zbiec. Mały chłopczyk szczęśliwie ucieka z domu, morderca gubi trop i chwilowo daje sobie spokój z poszukiwaniem dziecka.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chłopiec znajduje schronienie u… cmentarnych duchów. Zjawy obdarzają uciekiniera „ochroną cmentarza” i ukrywają przed światem, dopóki niebezpieczeństwo nie zostanie zażegnane. Przybranymi rodzicami malucha zostają państwo Owens – dystyngowana para zmarłych w epoce wiktoriańskiej, którzy za życia nie doczekali się własnego dziecka. Sami jednak nie mogą żyć poza cmentarzem, więc w opiece nad chłopcem pomaga niejaki Silas – postać tyleż intrygująca co tajemnicza, mogąca opuszczać cmentarzysko nocami. Chłopiec otrzymuje imię Nikt, zdrobniale Nik (w wersji angielskiej Nobody, w skrócie Bod) i… to chyba dość, na początek.

„Księga cmentarna” stanowi zbiór powiązanych ze sobą historii, toczących się w cieniu ciągłego zagrożenia. Nie brakuje w nim chwil dramatycznych i trudnych, przeplatanych momentami pogodnymi i zabawnymi. Z narracji i dialogów doskonale przebija czarny humor pisarza a spotykani przez Nika bohaterowie stanowią prawdziwą galerię osobliwości. Obok mocno eksploatowanych postaci upiora, wilkołaka czy wiedźmy w powieści znajdujemy bardziej oryginalne motywy, zaczerpnięte z mitologii arabskiej czy celtyckiej. Wraz z Nikiem uzyskujemy wstęp do świata magii, znikamy i przemieszczamy się w snach, a wszystko to okraszone jest mnóstwem wrażeń. Wdzieramy się do prastarego grobowca strzeżonego przez tajemniczego potwora – Swija (angielski Sleer), zostajemy porwani i uwięzieni, a stado ghuli zabiera nas – niezupełnie dobrowolnie – do świata nieznanego zwykłym śmiertelnikom. To jednak nie jedyne przygody chłopca, który dopiero na koniec musi zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem…

Książka – mimo dość mrocznego klimatu – napisana jest z lekkością i swadą. Wydaje się, że można ją czytać nawet w samochodzie po zatrzymaniu się na światłach. Prosty język i nieskomplikowana fabuła sugerowałyby, że mamy do czynienia z literaturą dziecięcą, ale z drugiej strony… Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że pewne odniesienia nie muszą być oczywiste dla dziesięciolatka, za to wyławianie ich stanowi nie lada frajdę dla nieco starszych czytelników. Wydaje się, że jest to książka dla osób w każdym wieku, jeśli niestraszny im dreszczyk emocji połączony z pewną dozą fantastyki i humoru. 

Słowem, książka stworzona na Halloween.

czwartek, 31 października 2013, korsarz87
Zapraszam również na stronę internetową: www.aurora.amu.edu.pl Znajdziecie tam archiwalne numery czasopisma kulturalnego studentów UAM "Aurora" :)

Polecane wpisy