Zapraszam! All rights reserved!
Blog > Komentarze do wpisu

Pogrzeb Wisławy Szymborskiej: koniec czy początek?

   

Koniec pewnej epoki czy może dopiero początek? To chyba najważniejsze pytanie, jakie zadajemy sobie po pogrzebie Wisławy Szymborskiej. Już w kilkanaście godzin po tym jak noblistkę pożegnały tysiące ludzi, możemy przeczytać, że wydawnictwa planują reedycję tomików jej wierszy. Gotów jestem się założyć, że prace nad opublikowaniem ostatniego tomiku – „Wystarczy”, zaczęły właśnie nabierać tempa.

Tylko czy zainteresowanie twórczością noblistki okaże się trwalsze? I czy jej wiersze będą inspiracją dla kolejnych, młodych twórców? Czy staną się kultowe a może – w jakimś sensie – kontrkulturowe? W wierszu „Nieczytane” noblistka pisała:

Do dzieła Prousta
nie dodają w księgarni pilota,
nie można się przełączyć
na mecz piłki nożnej
albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo.

 

Żyjemy dłużej,

ale mniej dokładnie

i krótszymi zdaniami.

[…]

Siedem tomów – litości.
Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
albo najlepiej pokazać w obrazkach.

 

Nie ma chyba bardziej wymownej, a jednocześnie gorzkiej refleksji nad współczesnym zabieganiem, nad połykaniem intelektualnej papki zwanej popkulturą… Wisława Szymborska, chociaż prywatnie była osobą cichą i skromną, potrafiła wykazać się nie tylko błyskotliwą, ale i trochę złośliwą refleksją. Jak bardzo uniwersalne pozostaną jej wiersze, które pozwalają dostrzec niezwykłość w prostych, codziennych wydarzeniach? Dojrzeć w nich niestandardowe przenośnie i metafory?

Wydaje się, że wiodące trendy są w tej chwili odwrotne. Co roku wzrasta zainteresowanie bulwarową prasą i życiem ludzi znanych z tego, że są znani. Codzienność odzierana jest z wszelkich przenośni, wulgaryzowana i odsłaniana na widok publiczny bez cienia refleksji. Wisława Szymborska potrafiła w niebanalny sposób opowiadać o śmierci („Kot w pustym mieszkaniu”), wojnie („Koniec i początek”) czy abstrakcyjności przerastającej naszą wyobraźnię („Liczba pi”). Nikt tak jak ona nie potrafił zatrzymać ulotnej chwili w poetyckim kadrze („Mała dziewczynka ściąga obrus”). Czy taka refleksja nie jest potrzebna i dziś, kiedy głębsze przemyślenia wydają się niemodne? Trudno nie odnieść wrażenia, że w przestrzeni publicznej dominują ostatnio dwie skrajności. Chyba na dobre zapanowała moda na ekspresyjne uproszczenia, migawki z gazet, programów telewizyjnych czy stron internetowych, rozpalające wyobraźnię, ale nie skłaniające do solidnych przemyśleń. Od myślenia zwalniają medialni „eksperci”, którzy potrafiliby mówić i pisać godzinami (gdybyż pozwalał im na to czas antenowy albo cierpliwość czytelników!). Kłopot w tym, że z ich wypowiedzi nie wynika kompletnie nic wartościowego.      

Pozostaje mieć nadzieję, że pogrzeb Wisławy Szymborskiej nie stanie się końcem pewnej epoki. Epoki refleksji i odpowiedzialności za słowo.       

niedziela, 12 lutego 2012, korsarz87
Zapraszam również na stronę internetową: www.aurora.amu.edu.pl Znajdziecie tam archiwalne numery czasopisma kulturalnego studentów UAM "Aurora" :)
Komentarze
2012/02/19 16:22:44
Wydaje mi się, że epoka głębokich refleksji i odpowiedzialności za słowo skończyła się już wcześniej, teraz tylko więcej osób poświęca się dyskusji na ten temat, ponieważ nagle zmarła Szymborska. Byłabym daleka od oceniania, bo ciężko stwierdzić, czy to dobrze, czy to źle, że ludzie żyją innym rytmem, tak więc zmienia się ich życie i priorytety, jest po prostu inaczej, dobrze, że zawsze można spojrzeć w przeszłość :)

Pozdrawiam
-
Gość: Autor, adfc92.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/19 22:21:37
Zgadzam się, że problem zaczął się dużo wcześniej - być może wraz z nastaniem telewizji, a już na pewno wraz z początkiem ery Internetu, tabloidów, telefonów komórkowych i całodobowych serwisów informacyjnych, w których - paradoksalnie - dużo się mówi, za to niewiele się wyjaśnia. Być może śmierć Wisławy Szymborskiej i kres jej twórczości wyznacza również ostateczny koniec odpowiedzialności i pewnej pokory wobec słowa, o której piszę w ostatnim zdaniu. Czas pokaże czy tak rzeczywiście się stanie (obym nie miał racji!). Co do ludzi żyjących coraz szybciej - nie winię za to nikogo w szczególności, po prostu taki sposób życia wymusza zmieniająca się rzeczywistość.